poniedziałek, 30 marca 2015

Rozdział 9.

"Nie miałam pomysłu i zaczęłam pytać o jakieś bzdury.
- Jaki jest twój ulubiony kolor?
- Zielony.
- Mój niebieski. Utrzymywałeś kontakt z Danielem?
Janek spoważniał. Podniósł się i usiadł w siadzie skrzyżnym.
- Właściwie to..."


- Przepraszam, chyba nie powinnam pytać - wyjąkałam i chyba na mojej twarzy pojawiły się czerwone rumieńce. 
- Powinnaś - powiedział dalej z poważną miną. 
- Więc o co z nim chodzi? 
- Gdy się urodził wszystko było ok. Kochająca się 5-osobowa rodzina. Ja i Olka cieszyliśmy się, że będziemy mieć młodszego brata. Rodzice także - mówił i patrzył daleko w fale. - Gdy miał 3 lata ja chyba 9. Właśnie wtedy rodzice przestali się nami interesować. Ola jako najstarsza musiała zadbać o wszystko, a miała tylko 11 lat o ile pamiętam. W końcu odnalazła nas babcia i zaopiekowała się nami, ale w tym momencie rodzice zabronili jej nas widywać. Babcia Rozalia bo tak się nazywała, załamana tym faktem wyjechała do Anglii i powiedziała, że zawsze możemy ją odwiedzać. Gdy tylko wyjechała rodzice znów nas olali. Sprawą zajęła się policja, która chciała oddać nas do domu dziecka. Daniel jako najmłodszy pojechał tam jako pierwszy. W tym czasie ja i Ola uciekliśmy do Anglii. Jak widać nawet policja olała tę sprawę bo nie podjęli próby szukania nas - opowiedział i łza spłynęła po jego policzku.
- Tak mi przykro. 
Chciałam go jakoś pocieszyć, nie wiem, przytulić po przyjacielsku, ale gdy podjęłam próbę to on przytulił się do mnie.

Perspektywa Jana:
Opowiedziałem dziewczynie nie wszystko, ale i tak bardzoo dużo. Nagle mnie poniosło, jakoś dziwnie się poczułem i łzy spływały po mojej twarzy. Emilka była bliską mi osobą, traktowałem ją jak własną siostrę i przytuliłem ją. Nie wiem czy jej się to podobało, ale odwzajemniła uścisk. Wiedziałem, że to przy niej mogę być sobą, ale nie chcąc dłużej się mazać, puściłem ją i wstałem z koca. Dziewczyna też. Po tych wyznaniach wzięła mnie ochota na odrobinę rozrywki i poszedłem w kierunku brzegu morza. Ona poszła za mną. Chwile tak staliśmy w absolutnej ciszy, a już za chwilę rozpętała się bitwa na chlapanie się wodą. Bawiliśmy się wspaniale, po prostu jak dzieci. Po jakiś 30 minutach byliśmy już tak zmęczeni, że siedzieliśmy na piasku. 
- Chodźmy na koc, trzeba się wysuszyć - powiedziałem.
- Nie.
- Dlaczego? - zapytałem.
- Bo nie mogę.
- O czym ty mówisz? - powiedziałem, bałem się że coś jej się stało. 
- Wszystko w porządku, ale nogi mnie bolą, odpocznijmy jeszcze chwile.
- Odpoczniemy na kocu - rzekłem z ulgą i uśmiechem łobuza. 
- Nie wstanę.
Emilka spierała się ze mną tak jeszcze chwile. Ta dziewczyna była całkowicie inna od moich byłych. Jej nie zależy tylko na 2 rzeczach. 
Dalej  nie chciała wstawać, więc postanowiłem ,że czemu nie przeniosę jej na rękach. 
- Co ty wyprawiasz?!
- To co widzisz. 
Powiedziałem po czym objąłem ją w tali i podniosłem ją do góry. Ta chwyciła się mojej szyi i szliśmy tak się śmiejąc. Gdy staliśmy już przy kocu opuściłem Emilkę na piasek. Staliśmy tak na przeciwko siebie wpatrując się nawzajem w swoje oczy.

___________________________________________________________________________________________________________________________________
Hejka naklejka miśki! Dzięki wielkie za te wyświetlenia! Jesteście mega! Ostatnio rozdziały nie pojawiały się zbyt często, ale mogę zdradzić Wam, że szykuje się dość długi rozdział na okrągłą 10 :) Cieszycie się? Tym czasem przekazuję rozdział 9. 

To do zobaczenia!

środa, 25 marca 2015

Rozdział 8

Położyłem się na kocu i patrzyłem w niebo. Po jakiejś chwili dziewczyna zrobiła to samo.
- Jasiu... no...bo... ja... - nie mogła się wysłowić. 
- Spoko jak nie chcesz to nie mów.
- Ja nie mam domu... - powiedziała i rozpłakała się.

Perspektywa Emilii:
- Emila, o czym ty do cholery mówisz? - zapytał zdenerwowany.
- No nie mam domu - powiedziałam płacząc.
- Dziewczyno mieszkasz w moim domu od jakiś 5 dni i nalegam z moją siostrą byś została, a ty teraz do cholery mówisz, że nie masz domu?!
- Tak i dlatego chciałam porozmawiać z twoją siostrą czy mogę u Was zostać na jakiś czas - powiedziałam płacząc jeszcze bardziej.
Chłopak patrzył na mnie jeszcze chwile. Przytulił mnie, odgarnął moje długie włosy za ucho i szepnął do niego:
- Mój dom, twoim domem.
To...to brzmiało tak uroczo jak z jakiegoś filmu. Popatrzyłam na niego i już chciałam się przytulić jak ten zaczął śmiać się łobuzersko. Wkurzyło mnie to i nie świadomie sypnęłam piaskiem w jego koszulkę.
- Czy ty chcesz bitwy?
- A co boisz się? - zapytałam już w o wiele lepszym humorze.
Janek wsypał mi piasku za koszulkę i w tym momencie rozpętała się ogromna bitwa pomiędzy nami. Nie ukrywam było świetnie. Po jakiejś godzinie. Tak godzinie! skończyliśmy zabawę.
- Kiedy masz urodziny? - zapytał Janek.
- 11 maja będę mieć 18 urodziny, a ty?
- Ja osiemnastkę będę mieć we wrześniu.
- Nie wiedziałam, że mamy tyle samo lat.
- Wiem, że wyglądam młodo, ale bez przesady - powiedział po czym oboje zaczęliśmy się śmiać.
- Dlaczego mówisz, że Olka Cię tak nie na widzi.
- Oh, to długa historia...
- Mamy czas.
- Innym razem, wybacz aniołku.
Już miałam go uderzyć gdy szybko wyjąkał:
- Emilio.
Nie miałam pomysłu i zaczęłam pytać o jakieś bzdury.
- Jaki jest twój ulubiony kolor?
- Zielony.
- Mój niebieski. Utrzymywałeś kontakt z Danielem?
Janek spoważniał. Podniósł się i usiadł w siadzie skrzyżnym.
- Właściwie to...

_________________________________________________________________________________________________________________________
Dziękuje za wszystkie wyświetlenia i miłe słowa. To naprawdę zachęca do dalszej pracy :)!
Dobra ja nie przynudzam, jak podobał się rozdział  8? Tak wiem jest, krótki ale zwróćcie uwagę na to że już dziś pojawił się jeden rozdział, a to taki bonusik.
Do zobaczenia Marchewy!

PS: Dlaczego Marchewki? Hahahah.

Rozdział 7

"- Więc tak czy nie?
- A co? Chciałabyś byś nią być? 
- Czy to jest propozycja? 
- Nie. 
- Więc odpowiedz."

- Czy muszę teraz na to odpowiadać? - zapytał z sapnięciem.
- Dobrze skoro to Ci sprawia tak wiele trudu to ok, ale ponoć miałeś mi dziś odpowiedzieć na każde pyt... - wkurzyłam się, ale nagle zaniemówiłam. Moim oczom ukazała się cudowna plaża i morze.
- I jak się podoba?
- Tu... tu jest pięknie. Skąd znasz to miejsce? - byłam ciekawa.
- Jest to moje ulubione miejsce, które wiążę się z masą wspomnień. 
To dobrze, że Janek ma tak wiele dobrych wspomnień. Uświadomiłam sobie, że jest to na prawdę miły człowiek. Stałam tak jeszcze chwile i wpatrywałam się w ruchy fal gdy zobaczyłam, że chłopak rozkłada zielony koc na piasku. 
- Właściwie to gdzie jest Olka?
- Nie wiem. Pewnie w szpitalu, u tej po wypadku.
- Ale wróci na noc? - zaniepokoiłam się bo przypomniała mi się rozmowa z Kają.
- Pewnie tak. Czemu się tak o nią martwisz? 
- Mam do niej ważną sprawę.
Usiadłam na rogu koca i zdjęłam trampki, aby piasek nie sypał mi się do nich. 
- To bardzo ważne? - zapytał z troską w głosie.
- Tak jakby. 
- Emilka jeżeli chcesz to możemy pogadać - powiedział po czym złapał mnie za nadgarstek. Popatrzyłam mu prosto w oczy. Nie mogłam uwierzyć, że ta akcja się dzieje i to jeszcze na plaży. Nie wiem czemu on tak na mnie działa. Po tej minucie ciszy jego ręka wróciła na swoje miejsce. Szkoda.

Perspektywa Jasia:
Dziewczyna pytała o moją siostrę. Trochę bałem się o co chodzi skoro to taka ważna sprawa. Nie wiedziałem czy mam się obawiać czy może cieszyć. Proponowałem jej aby porozmawiała ze mną, gdy złapałem ją za nadgarstek. Po jej minie można było wywnioskować, że podoba jej się to, ale gdy nastała cisza ocknąłem się i przerwałem moje działanie bo wiedziałem, że ona się nie odważy.
- Trochę tak dziwnie mi o to pytać Ciebie.
- Spoko - powiedziałem i wyjąłem szluga z kieszeni dresów.
Nie myślcie sobie, że jestem nałogowym palaczem. Pale tylko w wyjątkowych sytuacjach, gdy jestem zdenerwowany  lub kompletnie nie wiem co zrobić ze swoim życiem tak jak teraz. Nagle Emilka wyrwała mnie z myśli:
- Na pewno mogę Ciebie o to zapytać?
- Rób co chcesz- byłem już obojętny.
Znowu była cisza. Skończyłem już palić i ostatki rzuciłem gdzieś za siebie. Dochodziła 14. Położyłem się na kocu i patrzyłem w niebo. Po jakiejś chwili dziewczyna zrobiła to samo.
- Jasiu... no...bo... ja... - nie mogła się wysłowić. 
- Spoko jak nie chcesz to nie mów.
- Ja nie mam domu... - powiedziała i rozpłakała się.
__________________________________________________________________________________
Rozdział trochę krótszy, ale ważne że jest. Prawda? Jak myślicie jak spędzą resztę tego dnia? Wpadnijcie na aska tam możecie spotkać mnie częściej MÓJ ASK.FM

niedziela, 22 marca 2015

Rozdział 6.

"- I teraz nie chodzi o mnie bo moja koleżanka może wziąć mnie do siebie.
- To dobrze.
- No, a co z tobą? Przecież nie mogę zostawić cię na ulicy.
- Kaja poznałam wspaniałych ludzi, którzy chcą abym u nich zamieszkała - powiedziałam wykładając śniadanie na talerz.
- Jej, to wspaniale. Tyle, że do jutra muszę się wyprowadzić. Na pewno będzie w porządku?
- Myślę, że tak. Przepraszam, ale muszę już kończyć - rozłączyłam się bo usłyszałam otwieranie się drzwi."

______________________________________________________________________________________

Usiadłam przy stole i zauważyłam wchodzącego do środka Jaśka. Był jakiś taki... dziwny i smutny. 
- Hej aniołku - uśmiechnął się.
- Nazywam się Emilia! - krzyknęłam z sarkastycznym uśmiechem. 
Wszedł do kuchni i usiadł na przeciwko mnie. Popatrzył na mnie i na tosty przybitym wzrokiem. 
- Zrobisz mi jednego? - uśmiechnął się. 
Podniosłam się i zaczęłam przygotowywać kanapki. Właściwie to nie wiem dlaczego się na to zgodziłam. Panowała cisza. Taka jak była rano. Miałam jej dość i przerwałam ją pytaniem. 
- Jasiek, coś się stało? - obróciłam się w jego kierunku, opierając się o blat.
- Problemy z pracą, ale z tego co mi wiadomo chyba mieliśmy spędzić dzisiejszy dzień razem? - znowu uśmiechnął się tak słodko...
- No chyba tak. Ale co właściwie będziemy robić?
- Coś się wymyśli, ale jestem bardzo głodny. Nie jadłem śniadania. 
- Przecież właśnie robię Ci tosta! 
- Przecież widzę! 
Lubiłam się czasem z nim droczyć, ale często on wygrywał. Zjedliśmy tosty Janek poszedł się przebrać. Ja też. Co prawda było ciepło, w końcu to lipiec, ale nie chciałam jechać w krótkich spodenkach. Ubrałam czarne legginsy i białą bluzkę na ramiączkach. Do ręki wzięłam telefon i moją ulubioną szarą bluzę Reeboka. Nie była ona zapinana, zakładało się ją przez głowę. Zeszłam po schodach i włożyłam białe trampki. 
- Janek, jestem gotowa! - powiedziałam i rozpuściłam włosy, przeglądając się w dużym lustrze, które było w korytarzu. 
Trochę na niego czekałam. W tym momencie uświadomiłam sobie, że moja lewa ręka jest już w pełni sprawna.
- Idę, idę - odpowiedział i przybiegł do korytarza.
Był ubrany w  szare dresy i białą koszulkę. Jego sylwetka w dresach tak bardzo mi się podobała. 
- Idziemy pieszo, czy auto?
- Auto. 
Wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do samochodu. Jan już w pierwszych minutach zrobił dobre wrażenie otwierając mi drzwi swojego białego BMW. Usiadłam na przednim siedzeniu pasażera. Za chwilę i on znalazł się w środku, Odpalił silnik i włączył muzykę. 
- Czyli, że dziś opowiadamy sobie o sobie? - zapytał się podkręcając głośność radia. 
- Tak. 
Wysiedliśmy na jakimś pustym parkingu. Tym razem sama musiałam otworzyć sobie drzwi. Nałożyłam okulary słoneczne i podeszłam do Janka. 
- Pierwsza i oczywista dla mnie rzecz, tylko osoby które coś dla mnie znaczą mogą wsiąść do mojego auta. 
- Mam czuć się tą wyjątkową? 
Nie odpowiedział nic tylko szliśmy przed siebie. Wyciągną paczkę papierosów z kieszeni dresów. 
- Nie wiedziałam, że palisz. 
- Pale, ale rzadko. 
Odpalił sobie papierosa. Pociągnął kilka razy i skierował go w moją stronę. 
- Chcesz? - uśmiechnął się.
- Tak - nie wiem dlaczego to powiedziałam, ale zawsze byłam namawiana przez chłopaka Kai, więc pomyślałam, że jedno pociągnięcie nie zaszkodzi. 
- Nie wiedziałem, że taka jesteś. Wydawałaś się być sztywną. 
- Ty nic o mnie nie wiesz, więc nie oceniaj po wyglądzie. 
Obrócił głowę w moją stronę i popatrzył w moim kierunku. 
- Daleko jeszcze? - zapytałam.
- Nie. Więc co chcesz o mnie wiedzieć? 
- Mogę zapytać o wszystko? 
- Tak masz cały dzień. 
To chyba dużo czasu bo była dopiero 13:17.
- Masz dziewczynę? 
Obrócił się w moim kierunku i powiedział:
- Wiedziałem, że o to zapytasz - uśmiechnął się.
- Więc tak czy nie?
- A co? Chciałabyś byś nią być? 
- Czy to jest propozycja? 
- Nie. 
- Więc odpowiedz.
_________________________________________________________________________________________________________________________________
Przedstawiam rozdział 6. Jak myślicie co odpowie Jaś? Gdzie idą? I czy Emilka z nimi zamieszka? Propozycje piszcie w komentarzach lub na asku http://ask.fm/Wikiopowiadanie . Jeżeli czas pozwoli to jeszcze dziś będzie rozdział 7.                                 
Pozdrawiam Wiktoria!

Rozdział 5.

"- Rodzice zostawili nas. Mieli nas gdzieś i nasze potrzeby. Nasz najmłodszy brat Daniel miał wtedy 5 lat, Janek 11, a ja 15. Daniela zabrali do domu dziecka, a ja i Janek uciekliśmy do Anglii. Tu by mi go zabrali, ja nie zniosłabym straty dwójki braci.
- Tak mi przykro.
- A co z twoimi rodzicami? - zapytała, gdy ja poczułam, że nadaje się na najlepszą przyjaciółkę i mogę opowiedzieć jej moją historię.
- Cóż... Trójka przyjaciół zabrała mnie na małą imprezę z okazji moich 17 urodzin. Pod koniec koleżanka poprosiła mnie, żebym potrzymała jej papierosa i piwo bo ona idzie do toalety. Tata to zobaczył i zrobił mi awanturę, że jaram, pale, pije i że jebie mnie moja przyszłość. Wyzwał od nieuków, alkoholików i prostytutek, a na koniec kazał wynosić się z domu.
- Przerąbane, a co z matką?
- Ona jest wszystkiemu obojętna boi się ojca. Jeszcze jakiś miesiąc temu dała mi tam jakąś kasę i zabrała mnie na obiad. Teraz mam to gdzieś, te litości z ich strony i zmieniłam numer.
- Możesz u nas zostać nawet do końca życia - uśmiechnęła się.
- Raczej nie - powiedziałam odwzajemniając uśmiech."
                                                                                                                                                
Zmęczone poszłyśmy spać. Rano obudziłam się o 10:39 byłam strasznie zmęczona. Nic mi się nie chciało. W domu panowała cisza, wydawało mi się jak bym była sama. Myślałam o wczorajszych słowach Olki. Nie spodziewałam się, że ich rodzice mają ich gdzieś, ale już rozumiem dlaczego mają taki wielki dom. Praca w Anglii itp. Całkowicie zrozumiałam Aleksandrę, samą bez osoby tej samej płci. Zrobiło mi się jej żal. Chętnie bym u nich została, ale nie wiem jak wyjaśnić to Kai i co Jan o tym wszystkim będzie myślał. Mimo jego ciężkiego charakteru nie wiem czemu, ale go rozumiałam i ciągnęło mnie to do niego. Niechętnie podniosłam się z łóżka i weszłam do łazienki. Oparłam się o umywalkę i spojrzałam na swe odbicie w lustrze. Moje jasne, proste brązowe włosy opadały na ramiona a oczy były rozmazane od tuszu do rzęs, Umyłam twarz, wzięłam szybki prysznic i związałam włosy w koka. Gdy już wróciłam do ''mojego'' pokoju zabrałam czyste ubrania i nałożyłam je na siebie. Energicznym krokiem zeszłam ze schodów do kuchni. Tak jak myślałam, w domu byłam sama. Oparłam się o blat i popatrzyłam na lodówkę. Wisiała na niej fioletowa kartka zaadresowana do mnie:

                                                        Jedz co chcesz i rób co chcesz. 
                                                     Jak wrócę spędzę z tobą dzień. 
                                                     Musisz wiedzieć z kim mieszkasz :) 
                                                     W razie czego kluczę wiszą w korytarzu.
                                                    Będę o 12.                                                                             
                                                                                                                      Janek. 


Ale on bazgrze. Od razu poprawił mi się humor. Cieszę się, że zdecydował się coś ze mną zrobić. Byłam ciekawa czy będziemy w domu czy gdzieś mnie zabierze, ale nie chciałam robić sobie na nic nadziej. Ola i Janek traktowali mnie jakbym była częścią ich rodzeństwa i czasem mówiliśmy do siebie dla żartów siostra czy brat. Było mi z tym tak przyjemnie. Wiedziałam, że nie mogę też traktować Kai jak by jej dom był przechowalnią na moje rzeczy. Postanowiłam, że zrobię sobie tosty. Gdy włożyłam gotowy chleb do opiekacza, szybko poszłam po mój telefon i zadzwoniłam do Kai.
- Cześć, mała! Co tam? - rzuciła odbierając.
- Hej. Kaja strasznie Cię przepraszam.
- Spoko, ale o co tak właściwie chodzi? - w jej głosie usłyszałam jak by była w domu, nareszcie w normalnym stanie. Wiedziałam, że mogę porozmawiać z nią na poważnie.
- No wiesz, nie dzwonie, nie przychodzę, a nie chcę aby twój dom był składowiskiem na moje ubrania.
- Wszystko jest ok. Chociaż...
- Chociaż, co? Kaja stało się coś? - zapytałam zmartwiona.
- Ostatnio trochę odpłynęliśmy od rzeczywistości. Zerwałam z chłopakiem i od dziś 0 melanży.
- Coś jeszcze?
- Tak, wiem że to nie na telefon, ale chcą odebrać mi mieszkanie. Wiesz sąsiedzi się na mnie skarżą i nie wiem co robić.
- Przykro mi.
- I teraz nie chodzi o mnie bo moja koleżanka może wziąć mnie do siebie.
- To dobrze.
- No, a co z tobą? Przecież nie mogę zostawić cię na ulicy.
- Kaja poznałam wspaniałych ludzi, którzy chcą abym u nich zamieszkała - powiedziałam wykładając śniadanie na talerz.
- Jej, to wspaniale. Tyle, że do jutra muszę się wyprowadzić. Na pewno będzie w porządku?
- Myślę, że tak. Przepraszam, ale muszę już kończyć - rozłączyłam się bo usłyszałam otwieranie się drzwi.

                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                       
Cześć kochani! Przepraszam bardzo, że tak długo mnie nie było. Jeszcze dziś pojawi się rozdział. Chce wam to wynagrodzić. Bardzo, ale to bardzo dziękuje za te wyświetlenia. Jest ich ponad 400. Chyba nie wiecie jak dużo to dla mnie znaczy.

Pozdrawiam Wiktoria!

niedziela, 15 marca 2015

Rozdział 4.

"Rano obudziło mnie słońce, rażące w oczy.  Spojrzałam na zegarek było po 9:36. Żeby nie wyjść na sztywną, zeszłam do kuchni. Zauważyłam, że Oli dalej nie ma w domu. Nie wiedziałam do kiedy tu będę miała zostać, bo obiecałam jej, że zostanę do kiedy nie wróci. Przez przypadek upadła mi łyżka na podłogę, co bardzo było słychać, gdy uderzyła o szklane płytki. Najwyraźniej musiało to obudzić Jaśka bo usłyszałam kroki na schodach.
- Ja wale, co tu się dzieje?! - zapytał wchodząc do kuchni.
Nie mogłam oderwać od niego wzroku. Był bez koszulki i miał na sobie czarne dresy.
- Przepraszam, że cię obudziłam - powiedziałam siadając przy stole z serkiem.
- Ola jeszcze nie wróciła? - zapytał i zrobił taką minę jakby to była dla niego codzienność. "






- Nie, nie wróciła. Coś się stało? - zapytałam.
- To u niej codzienność, obiecuje i nie wraca. Myślałem, że skoro jesteś ty to wróci.
- Może ma coś ważnego do zrobienia.
- Nie - odpowiedział szybko.
- Co z waszymi rodzicami?
- A co aniołek zrobił się ciekawy? - uśmiechnął się.
- hmm... nocuje u nieznajomych? - powiedziałam i wstając aby wyrzucić kubek z serka.
- Szczerze? Mam ich gdzieś. Są niczego nie warci. Zostawili nas gdy miałem 11 lat - wkurzył się, ale tak jakby łza zakręciła się mu w oku.
- Czyli zostaliście sami?
- Nie.
Powiedział i wyszedł. Chyba nie powinnam go o to pytać. Przecież on o mnie też nic nie wiedział. Nagle zrobiło mi się go żal. On i jego siostra przeżyli to co ja. Nagle usłyszałam jak drzwi się otworzyły, aż podskoczyłam.
- O hej Emi! Jak świetnie, że zostałaś. Janek się nie narzucał?
- Nie.
- To dobrze. Naprawdę, dzięki że poczekałaś, ale coś ważnego mi wypadło. Moja przyjaciółka Klaudia trafiła do szpitala.
- Coś poważnego? - zmartwiłam się.
- Tak. Poszła z chłopakiem do jego przyjaciółki, która zrobiła imprezę w swoim domu, chłopak trochę wypił i skończyło się wypadkiem samochodowym - mówiła gdy leciały jej łzy z oczów.
Podeszłam do niej i przytuliłam ją.
- Dobra, pora skończyć się mazać. Chodź obejrzymy jakiś film.
Zgodziłam się.
- Opowiesz mi coś o sobie? - zapytała z uśmiechem.
- Mam osiemnaście lat, nie wiele przyjaciół, nie mieszkam z rodzicami.
- To tak jak my.
- Jasiek mi opowiedział.
- Jestem ciekawa co dzieje się teraz z naszym drugim bratem.
- To wy macie jeszcze brata.
- Tego Jasiu Ci nie powiedział?
- Nie - powiedziałam, będąc ciekawa o co chodzi.
- Rodzice zostawili nas. Mieli nas gdzieś i nasze potrzeby. Nasz najmłodszy brat Daniel miał wtedy 5 lat, Janek 11, a ja 15. Daniela zabrali do domu dziecka, a ja i Janek uciekliśmy do Anglii. Tu by mi go zabrali, ja nie zniosłabym straty dwójki braci.
- Tak mi przykro.
- A co z twoimi rodzicami? - zapytała, gdy ja poczułam, że nadaje się na najlepszą przyjaciółkę i mogę opowiedzieć jej moją historię.
- Cóż... Trójka przyjaciół zabrała mnie na małą imprezę z okazji moich 17 urodzin. Pod koniec koleżanka poprosiła mnie, żebym potrzymała jej papierosa i piwo bo ona idzie do toalety. Tata to zobaczył i zrobił mi awanturę, że jaram, pale, pije i że jebie mnie moja przyszłość. Wyzwał od nieuków, alkoholików i prostytutek, a na koniec kazał wynosić się z domu.
- Przerąbane, a co z matką?
- Ona jest wszystkiemu obojętna boi się ojca. Jeszcze jakiś miesiąc temu dała mi tam jakąś kasę i zabrała mnie na obiad. Teraz mam to gdzieś, te litości z ich strony i zmieniłam numer.
- Możesz u nas zostać nawet do końca życia - uśmiechnęła się.
- Raczej nie - powiedziałam odwzajemniając uśmiech.
____________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
Teraz rozdział jest trochę krótszy, ale bardzo chciałabym podziękować Froncali za miłe słowa i polecam Wam jej bloga bo jest naprawdę mega http://froncala.blogspot.com/ 
Zapraszam Was też na aska 

Rozdział 3

- Nie na długo - uśmiechnęłam się sarkastycznie.
- Nie musisz mnie kłamać, aniołku - ten uśmiechnął się w podobnym stylu.
- Robię to ze względu na twoją siostrę nie na ciebie - powiedziałam gdy otwarł mi drzwi do pokoju gościnnego w, którym stało ogromne łoże, na którym usiadł.
- Taa....
Wkurzyło mnie to "taa...." z jego strony i siedząc koło niego uderzyłam go miękką poduszką z pierzem. Ten uśmiechną się cwaniacko i staną na łóżku ciągnąc mnie za prawą rękę abym wstała. Skakaliśmy po łóżku i biliśmy się na poduszki z ogromnymi uśmiechami. Zabawa zakończyła się gdy chłopak uderzył mnie przypadkiem w lewą rękę, a łzy same spłynęły po moich policzkach.

- Ja pierdole, Emilia przepraszam - słowo przepraszam powiedział bardzo cicho. Widać ze nie często tak mówił.
- Co powiedziałeś?
- Dobrze słyszałaś!
- Niee... - powiedziałam po czym uderzyłam go z całej siły poduszką w klatkę piersiową.
- Czyli jest ok?
- Następnym razem uważaj.
- Chyba nie będziesz mi rozkazywać aniołku? - uśmiechnął się gdy ja spojrzałam na zegar.
Ja też uśmiechnęłam się po mimo tego że ręka trochę mnie bolała.

Perspektywa Janka:
To oprowadzanie robiło się coraz bardziej nudne. Pokazałem jej dwie łazienki po czym gościnną sypialnie. Nogi zaczęły mnie już boleć, więc postanowiłem, że chwile odpocznę i usiądę na łóżku. Dziewczyna odpowiedziała, że jest tu ze względu na moją siostrę, ale żeby ją podpuścić powiedziałem:
-Taa....
Chyba udało mi sie to zrobić bo uderzyła mnie poduszką. Wstałem na łóżko i podałem jej rękę, aby ona też to zrobiła. Rozpoczęła się naprawdę  świetna bitwa na poduszki. Przypomniało mi się jak co wieczór robiłem taką z bratem. Z nią było cudownie, jej włosy latające w powietrzu... Zapomniałem o jej lewej ręce i przez przypadek w nią uderzyłem. Emilia szybko usiadła na łóżku i złapała się za rękę.
- Ja pierdole, Emilia przepraszam - co ciężko przeszło mi przez gardło.
- Co powiedziałeś?
- Dobrze słyszałaś! - nie miałem ochoty się powtarzać tym bardziej, że słyszała co powiedziałem.
- Niee... - powiedziała po czym znów uderzyła mnie poduszką.
- Czyli jest ok?
- Następnym razem uważaj - uśmiechnęła się, a mi po prosty ulżyło.
- Chyba nie będziesz mi rozkazywać aniołku? - powiedziałem dla żartu i wstaliśmy, żeby przejść do innego pokoju.
Oprowadziłem ją już po całym domu, ostatnim pomieszczeniem był ogromny basen. Nim się obejrzeliśmy była już 1 w nocy.
- No to Olka chyba dziś nie wróci.
- To ja lepiej wrócę do domu, nie będę ci przeszkadzać.
- Zamierzasz się włóczyć po mieście o tej porze? Nie przeszkadzasz - złapałem ją za rękę, ta obróciła się przodem do mnie i po patrzyła mi prosto w oczy.

Perspektywa Emilii:
Gdy skończyłam mówić Janek złapał mnie za rękę. Popatrzyłam w jego cudowne czekoladowe oczy.
- Nawet nie mam obrań na zmianę.
- Oj no przestań już! Ola ci coś zostawiła w twojej sypialni - powiedział jakby był znudzony moim marudzeniem.
- No dobrze - westchnęłam.
Bez dalszych rozmów rozeszliśmy się do pokoi. W domu panowała ogromna ciemność. Przeprałam się w piżamę, którą siostra Janka położyła mi na krześle. Nie mogłam zasnąć, cały czas myślałam o Jaśku. Przerwał mi to sms od Kai.
- O mała nareszcie sobie kogoś znalazła i mam chatę tylko i wyłącznie dla siebie. Nareszcie! 
Ostatnie zdanie sprawiło, że zrozumiałam jak jej przeszkadzam. Szkoda, że nie mogła mi tego powiedzieć prosto w oczy. Po jakiejś godzinie w końcu zasnęłam. Śniły mi się jakieś dziwne rzeczy, między innymi że Kaja wyrzuciła mnie z domu, a moje rzeczy wyrzucała przez okno. Nie wiem co bym zrobiła, gdyby to stało się naprawdę.
Rano obudziło mnie słońce, rażące w oczy.  Spojrzałam na zegarek było po 9:36. Żeby nie wyjść na sztywną, zeszłam do kuchni. Zauważyłam, że Oli dalej nie ma w domu. Nie wiedziałam do kiedy tu będę miała zostać, bo obiecałam jej, że zostanę do kiedy nie wróci. Przez przypadek upadła mi łyżka na podłogę, co bardzo było słychać, gdy uderzyła o szklane płytki. Najwyraźniej musiało to obudzić Jaśka bo usłyszałam kroki na schodach.
- Ja wale, co tu się dzieje?! - zapytał wchodząc do kuchni.
Nie mogłam oderwać od niego wzroku. Był bez koszulki i miał na sobie czarne dresy.
- Przepraszam, że cię obudziłam - powiedziałam siadając przy stole z serkiem.
- Ola jeszcze nie wróciła? - zapytał i zrobił taką minę jakby to była dla niego codzienność.

__________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________

Jest już rozdział 3. Dziękuje za poprzednie komentarze, no i wyświetlenia. Ktoś prosił, aby w tym rozdziale pojawiła się Kaja. Niestety pokazałam ją tylko przez smsa, ale bądźcie cierpliwi.
Pozdrawiam Wiktoria!

sobota, 14 marca 2015

Rozdział 2.

Oczom nie wierzyłam. Zobaczyłam ogromny dom, a w nim ogromny basen którego w kawałku było widać przez szklaną szybę. Buzia opadła mi.
- Co się tak dziwisz aniołku? - zapytał z uśmiechem Janek.
- Emila.
- Ah no tak. Nie przedstawiłaś mi się wcześniej - uśmiechnął się.
- Najwyraźniej nie miałam okazji - sarkastycznie się uśmiechnęłam.
- To idziemy? - zapytał kierując wzrok na Ole która rozmawiała przez telefon.
- Tak, tak będę! - krzyknęła do telefonu.
Nie musiałam dzwonić do Kai że mnie nie będzie. Ona pracowała w jakimś hotelu czy coś i nie przejmowała się moją obecnością bo zazwyczaj do domu wracała z jej przyjaciółką bądź chłopakiem i namawiali mnie na papierosy. Ja jednak nie uległam pokusie. Wróciłam do chwili obecnej bo moja nowa przyjaciółka zakończyła rozmowę przez telefon. Weszliśmy do ogromnego domu, a następnie do salonu. Jasiek wyłożył się na sofie i włączył TV. Ja natomiast usiadłam na fotelu, a Olka poszła po bandaże i plastry.
- Ok, już wszystko mam. Będzie trochę boleć, ale spoko przechodziłam taki kurs - powiedziała, gdy Jan przyglądał się temu co robi jego siostra. Zaufałam jej. Byłam pewna że dobrze się mną zaopiekuję. Dawno już nikt nie był dla mnie miły. No odkąd Kaja mnie przygarnęła. Faktycznie kolano mnie bolało.
- Czy gdy zginasz rękę, boli Cię? – zapytała mnie.
- Tak.
- Cóż specjalistą nie jestem, ale jestem pewna, że nie jest złamana. To tylko stłuczenie. Poboli góra 3 dni i przejdzie.
- Bogu dzięki – uśmiechnęłam się i zerknęłam na Jasia.
Olka poszła odnieść apteczkę na miejsce. W tym czasie ja i Jasiek zostaliśmy sami w salonie.
- Czy mogę odzyskać telefon?
Chłopak wstał, podał mi go i ponownie wrócił na miejsce siadając i nic nie mówiąc. Zobaczyłam, że było już po 19. Dziewczyna weszła do pokoju.
- Słuchajcie, jest ważna sprawa – powiedziała. Chłopak i ja zaczęliśmy się jej uważnie przyglądać.
- Muszę, gdzieś wyjść, ale Emi proszę Cię zostań! Mój brat oprowadzi cię po domu, a ja będę przed północą. Możesz robić co chcesz.
- Może lepiej pójdę – powiedziałam podnosząc się z fotela.
- Nie, nikomu nie przeszkadzasz, zostań – powiedziała Aleksandra, patrząc na Jasia a ten przytaknął patrząc nerwowo na siostrę.
Widziałam jak Janek popatrzył na siostrę, ale Olka jeszcze chwile mnie męczyła, żebym została. Musiała za chwilę wychodzić, więc nie chciałam jej dłużej zatrzymywać.
- No dobrze, ale poczekam na Ciebie – uśmiechnęłam się niechętnie do niej.
- Jak świetnie! Dzięki, jesteś cudowna!
Za chwile wyszła, a ja i Janek siedzieliśmy tak w ciszy przez jakieś 15 minut.
- Pokażesz mi dom? – rzuciłam byle by uniknąć tej ciszy.
- A nie możesz sama się rozejrzeć?
- Dom jest duży.
Wstał po woli i szepnął coś do siebie pod nosem.

Perspektywa Jasia:
Gdy moja siostra wyszła z domu nastała ogromna cisza. Wiedziałem, że dziewczyna siedząca naprzeciwko mnie nudzi się, ale robiłem coś ważnego. Załatwiałem z moim szefem pracę na jutro. 

Dziewczyna zapytała:

- Pokażesz mi dom?

Bardzo chciałem to zrobić, ale gdy skończę i zapytałem:

- A nie możesz sama się rozejrzeć?

Szczerze mówiąc trochę tego żałowałem co nie było w moim stylu.

- Dom jest duży.

Obawiałem się, że jeżeli teraz jej odmówię wyjdzie z domu, a moja siostra po raz kolejny mnie znienawidzi. Tak kolejny. Powoli wstałem kończąc pisać smsa i dałem znak Emilce, aby szła za mną. Wychodziliśmy po kręcących się schodach, spojrzałem na dziewczynę i zobaczyłem jej cudowny uśmiech. Nie wiedziałem dlaczego zadziałała tak na mnie. Jej spojrzenie, uśmiech, figura i włosy. Chyba dużo na nią leciało.

- A ty gdzie mieszkasz? – zapytałem.

- Emm… mieszkam w niewielkim mieszkaniu ze współlokatorką.


- To do kiedy u nas zostaniesz? – ciekawy spytałem, gdy uchyliłem pierwsze drzwi.
___________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________

Mamy drugi rozdział. Podoba się? Piszcie komentarze bo to one motywują do dalszej części historii. 
Pozdrawiam!

Rozdział 1.

Śniły mi się zakupy w Paryżu. Sen został szybko przerwany. Usłyszałam śpiewające ptaki. Ocknęłam się i spojrzałam na zegarek w telefonie. Była dopiero 07:14, ale nie przeszkadzało mi to. Wstałam z łóżka i otwarłam okno.
- Lato - pomyślałam gdy świeży i ciepły wiatr wpadł do mieszkania.
Poszłam do łazienki znajdującej się w moim pokoju i spięłam włosy w koka. Ubrałam moje ulubione szare dresy adidasa i czarny top. Zbiegłam po schodach do kuchni i zjadłam śniadanie. Mojej współlokatorki- Kai już nie było. Nie zostawiła nawet kartki co mnie zdziwiło. Ubrałam moje najwygodniejsze buty, podpięłam słuchawki do telefonu i zaczęłam biec w kierunku parku. Rozmyślałam i zastanawiałam się nad tym jak żyją teraz moi rodzice. Żyją beze mnie? Owszem. Ojciec był bardzo troskliwy mimo to surowy, a matka obojętna. Gdy miałam 17 urodziny znajomi zabrali mnie na małą imprezę. Koleżanka poprosiła mnie abym potrzymała jej tam papierosa i piwo bo ona idzie do łazienki. Informacje te trafiły do mojego taty, a ten wyrzucił mnie z domu. Spotkałam na ulicy strasznie miłą i zadbaną dziewczynę o imieniu Kaja to właśnie ona jest mą współlokatorką. Po mimo tego co się wydarzyło dalej utrzymuje jakiś tam kontakt z mamą, a ona dostarcza mi pieniędzy abym miała jak dołożyć się Kai. Tak rozmyślając o przeszłości przypadkowo wbiegłam w jakiegoś chłopaka.
- Uważaj jak biegasz! - krzyknął do mnie.
- Bardzo Cię przepraszam - powiedziałam i nie zauważyłam, że upuściłam telefon na trawę.
- Jesteś tu nowa? Pierwszy raz Cię widzę - zaciekawił się.
- Tak - odpowiedziałam by jak najszybciej od niego odejść.
- Więc do zobaczenia.
Zaczęłam biec alejką parku, a potem chodnikiem przy ulicy. Po mimo tego że po raz pierwszy widziałam tego chłopaka jakoś tak nie mogłam o nim zapomnieć. Jego cudowne włosy i ciało... Nie chciałam się tak dalej rozmarzać bo wiedziałam, że i tak nic z tego nie będzie. Przecież taki chłopiec może mieć każdą którą chce a nie mnie.  Po wakacjach pójdę do nowego liceum, ale do 3 klasy z przyczyn, które poznaliście wyżej. W sumie to dobra okazja, żeby poznać nowe osoby. Właściwie to znam tylko Kaję i parę jej znajomych, którzy są ode mnie starsi o 2 lata. Nie mówię że taka przyjaźń nie istnieje, ale to znajomi Kai i nie chcę się do nich wpinać.
Przewróciłam się. Krew z kolana zaczęła lecieć jak opętana. Nie mogłam ruszać lewą ręką, bardzo mnie bolała uderzyłam nią o krawężnik. W tym momencie zorientowałam się, że nie mam telefonu.
- Tamten chłopak musiał mi go ukraść - pomyślałam - A ja tak dobrze o nim myślałam.
Co prawda nie byłam tego pewna, ale tylko z nim dziś miałam kontakt, więc to pierwsze co mi wpadło do głowy. Co byś zrobiła ty gdybyś miała taką sytuacje jak ja? Przeczołgałam się na dłuższy chodnik na którym parkowały samochody, taki mini parking. Znalazłam tam leżące chusteczki. Wzięłam je i otarłam kolano. Bul z obu miejsc wciąż nie przestawał i lała się dalej krew. Tylko ja mam takiego pecha w życiu. Na zajazd podjechało jakieś białe BMV chciałam podejść i zapytać o pomoc, ale nie mogłam wstać. Ktoś z nich wysiadł i zmierzał w moim kierunku. Osoba stała już nade mną gdy zorientowałam się że to ten chłopak z parku.
- Ukradłeś mi telefon?! - rzuciłam.
- Nie ukradłem lecz znalazłem, więc przyjechałem Ci go tu dać, ale widzę że jesteś ranna. Mogę Ci jakoś pomóc? - zapytał, myślę że z grzeczności.
- Po prostu oddaj mi telefon.
- Masz kogoś bliskiego do którego możesz zadzwonić? Może podwiozę Cię do domu?
- Nie chcę Ci psuć planów - powiedziałam wskazując na dziewczynę siedzącą na przednim siedzeniu samochodu i malującą się.
- Ah to! To moja siostra Ola - powiedział wesoło  - czyżbyś była zazdrosna?
- Słuchaj nawet Cię nie znam i oddaj mi w końcu telefon!
Nagle dziewczyna z samochodu zaczęła biec w moim kierunku. Biegła bardzo dobrze po mimo tego, ze miała wysokie szpilki.
- Janek! Dziewczyna jest ranna, a ty ją męczysz? Zrozum chłopie, nie każda na ciebie leci!
- Ale... - zaczął mówić.
- Ale nic nie zrobił - dokończyłam jego wypowiedź.
Ola uklękła koło o mnie i zaczęła oglądać rany.
- Nie mogę Cię tu tak zostawić. Pojedź z nami do domu, opatrzę Ci te rany - zaproponowała dziewczyna.
- Chyba nie powinnam....
- Oh! Wsiadaj i nie marudź - rzuciła Ola.
Oboje poszli do samochodu gdy nagle chłopak zorientował się że nie mogę wstać. Podszedł, uśmiechnął się cwanie, wziął mnie na ręce i położył na tylnym siedzeniu.
- Czy mogła bym w końcu odzyskać telefon?
Nikt nic nie odpowiedział. Może po prosu nie usłyszeli bo wyjąkałam to dosyć cichutko. Dojechaliśmy pod jakiś budynek. Nie wyglądał on na dom.
- Zaczekajcie tu wezmę tylko swoje rzeczy - powiedział Jan i wysiadł z samochodu.
- Przepraszam Cię za Jaśka - zaczęła Ola.
- Nie, nie musisz, nic się nie stało.
- Tak w ogóle to jestem Olka - powiedziała i podała mi dłoń.
- Emilia - i uścisnęłam jej rękę.
- Mam nadzieje że nic poważnego ci się nie stało.
- Strasznie boli mnie lewa ręka no i jeszcze to kolano...
- Mieszkasz daleko z sąd?
- Właściwie to nie wiem gdzie jesteśmy - uśmiechnęłam się.
- Na obrzeżach miasta. Czy twoi rodzice nie będą zdenerwowani?
- Nie mieszkam z nimi.
- To świetnie w takim razie możesz zostać u nas! - ucieszyła się.
- Nie raczej nie powinnam.
- Oj no weź! Możesz to uznać jako noc u koleżanki!- zachęcała.
- A, Jasiek?
- Nim się nie przejmuj.
- No dobrze - uśmiechnęłam się.
W sumie to nie miałam innego wyjścia bo Aleksandra bardzo nalegała. Zakończyłyśmy rozmowę bo Jan wrócił do samochodu.
- Braciszku, bo dziś zostanie u mnie koleżanka - powiedziała po czym puściła mi oczko.
- U Ciebie? Dawno już przestałaś je zapraszać.
- Ale dziś zaprosiłam! Przeszkadza Ci to? - zdenerwowała się.
- No wiesz jeżeli będzie ładna i takie tam...- uśmiechnął się.
- A jeżeli powiem, że siedzi na tylnym siedzeniu?
Janek popatrzył na mnie zatrzymując samochód, potem na siostrę i na końcu znów na mnie.
- Niech Ci będzie.
Dojechaliśmy pod niesamowite miejsce.

___________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________

Hejka! Jest to FF o Jasiu i przedstawiam Wam pierwszy rozdział. Liczę, że się spodoba. Daje Wam dostęp do anonimowych komentarzy. No i przepraszam, że tak krótko, ale jeszcze dziś zobaczycie drugi rozdział.
Polecajcie swoje blogi :)
Pozdrawiam Wiktoria.