"- Rodzice zostawili nas. Mieli nas gdzieś i nasze potrzeby. Nasz najmłodszy brat Daniel miał wtedy 5 lat, Janek 11, a ja 15. Daniela zabrali do domu dziecka, a ja i Janek uciekliśmy do Anglii. Tu by mi go zabrali, ja nie zniosłabym straty dwójki braci.
- Tak mi przykro.
- A co z twoimi rodzicami? - zapytała, gdy ja poczułam, że nadaje się na najlepszą przyjaciółkę i mogę opowiedzieć jej moją historię.
- Cóż... Trójka przyjaciół zabrała mnie na małą imprezę z okazji moich 17 urodzin. Pod koniec koleżanka poprosiła mnie, żebym potrzymała jej papierosa i piwo bo ona idzie do toalety. Tata to zobaczył i zrobił mi awanturę, że jaram, pale, pije i że jebie mnie moja przyszłość. Wyzwał od nieuków, alkoholików i prostytutek, a na koniec kazał wynosić się z domu.
- Przerąbane, a co z matką?
- Ona jest wszystkiemu obojętna boi się ojca. Jeszcze jakiś miesiąc temu dała mi tam jakąś kasę i zabrała mnie na obiad. Teraz mam to gdzieś, te litości z ich strony i zmieniłam numer.
- Możesz u nas zostać nawet do końca życia - uśmiechnęła się.
- Raczej nie - powiedziałam odwzajemniając uśmiech."
Zmęczone poszłyśmy spać. Rano obudziłam się o 10:39 byłam strasznie zmęczona. Nic mi się nie chciało. W domu panowała cisza, wydawało mi się jak bym była sama. Myślałam o wczorajszych słowach Olki. Nie spodziewałam się, że ich rodzice mają ich gdzieś, ale już rozumiem dlaczego mają taki wielki dom. Praca w Anglii itp. Całkowicie zrozumiałam Aleksandrę, samą bez osoby tej samej płci. Zrobiło mi się jej żal. Chętnie bym u nich została, ale nie wiem jak wyjaśnić to Kai i co Jan o tym wszystkim będzie myślał. Mimo jego ciężkiego charakteru nie wiem czemu, ale go rozumiałam i ciągnęło mnie to do niego. Niechętnie podniosłam się z łóżka i weszłam do łazienki. Oparłam się o umywalkę i spojrzałam na swe odbicie w lustrze. Moje jasne, proste brązowe włosy opadały na ramiona a oczy były rozmazane od tuszu do rzęs, Umyłam twarz, wzięłam szybki prysznic i związałam włosy w koka. Gdy już wróciłam do ''mojego'' pokoju zabrałam czyste ubrania i nałożyłam je na siebie. Energicznym krokiem zeszłam ze schodów do kuchni. Tak jak myślałam, w domu byłam sama. Oparłam się o blat i popatrzyłam na lodówkę. Wisiała na niej fioletowa kartka zaadresowana do mnie:
Jedz co chcesz i rób co chcesz.
Jak wrócę spędzę z tobą dzień.
Musisz wiedzieć z kim mieszkasz :)
W razie czego kluczę wiszą w korytarzu.
Będę o 12.
Janek.
Ale on bazgrze. Od razu poprawił mi się humor. Cieszę się, że zdecydował się coś ze mną zrobić. Byłam ciekawa czy będziemy w domu czy gdzieś mnie zabierze, ale nie chciałam robić sobie na nic nadziej. Ola i Janek traktowali mnie jakbym była częścią ich rodzeństwa i czasem mówiliśmy do siebie dla żartów siostra czy brat. Było mi z tym tak przyjemnie. Wiedziałam, że nie mogę też traktować Kai jak by jej dom był przechowalnią na moje rzeczy. Postanowiłam, że zrobię sobie tosty. Gdy włożyłam gotowy chleb do opiekacza, szybko poszłam po mój telefon i zadzwoniłam do Kai.
- Cześć, mała! Co tam? - rzuciła odbierając.
- Hej. Kaja strasznie Cię przepraszam.
- Spoko, ale o co tak właściwie chodzi? - w jej głosie usłyszałam jak by była w domu, nareszcie w normalnym stanie. Wiedziałam, że mogę porozmawiać z nią na poważnie.
- No wiesz, nie dzwonie, nie przychodzę, a nie chcę aby twój dom był składowiskiem na moje ubrania.
- Wszystko jest ok. Chociaż...
- Chociaż, co? Kaja stało się coś? - zapytałam zmartwiona.
- Ostatnio trochę odpłynęliśmy od rzeczywistości. Zerwałam z chłopakiem i od dziś 0 melanży.
- Coś jeszcze?
- Tak, wiem że to nie na telefon, ale chcą odebrać mi mieszkanie. Wiesz sąsiedzi się na mnie skarżą i nie wiem co robić.
- Przykro mi.
- I teraz nie chodzi o mnie bo moja koleżanka może wziąć mnie do siebie.
- To dobrze.
- No, a co z tobą? Przecież nie mogę zostawić cię na ulicy.
- Kaja poznałam wspaniałych ludzi, którzy chcą abym u nich zamieszkała - powiedziałam wykładając śniadanie na talerz.
- Jej, to wspaniale. Tyle, że do jutra muszę się wyprowadzić. Na pewno będzie w porządku?
- Myślę, że tak. Przepraszam, ale muszę już kończyć - rozłączyłam się bo usłyszałam otwieranie się drzwi.
Cześć kochani! Przepraszam bardzo, że tak długo mnie nie było. Jeszcze dziś pojawi się rozdział. Chce wam to wynagrodzić. Bardzo, ale to bardzo dziękuje za te wyświetlenia. Jest ich ponad 400. Chyba nie wiecie jak dużo to dla mnie znaczy.
Pozdrawiam Wiktoria!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz