- Jaki jest twój ulubiony kolor?
- Zielony.
- Mój niebieski. Utrzymywałeś kontakt z Danielem?
Janek spoważniał. Podniósł się i usiadł w siadzie skrzyżnym.
- Właściwie to..."
- Przepraszam, chyba nie powinnam pytać - wyjąkałam i chyba na mojej twarzy pojawiły się czerwone rumieńce.
- Powinnaś - powiedział dalej z poważną miną.
- Więc o co z nim chodzi?
- Gdy się urodził wszystko było ok. Kochająca się 5-osobowa rodzina. Ja i Olka cieszyliśmy się, że będziemy mieć młodszego brata. Rodzice także - mówił i patrzył daleko w fale. - Gdy miał 3 lata ja chyba 9. Właśnie wtedy rodzice przestali się nami interesować. Ola jako najstarsza musiała zadbać o wszystko, a miała tylko 11 lat o ile pamiętam. W końcu odnalazła nas babcia i zaopiekowała się nami, ale w tym momencie rodzice zabronili jej nas widywać. Babcia Rozalia bo tak się nazywała, załamana tym faktem wyjechała do Anglii i powiedziała, że zawsze możemy ją odwiedzać. Gdy tylko wyjechała rodzice znów nas olali. Sprawą zajęła się policja, która chciała oddać nas do domu dziecka. Daniel jako najmłodszy pojechał tam jako pierwszy. W tym czasie ja i Ola uciekliśmy do Anglii. Jak widać nawet policja olała tę sprawę bo nie podjęli próby szukania nas - opowiedział i łza spłynęła po jego policzku.
- Tak mi przykro.
Chciałam go jakoś pocieszyć, nie wiem, przytulić po przyjacielsku, ale gdy podjęłam próbę to on przytulił się do mnie.
Perspektywa Jana:
Opowiedziałem dziewczynie nie wszystko, ale i tak bardzoo dużo. Nagle mnie poniosło, jakoś dziwnie się poczułem i łzy spływały po mojej twarzy. Emilka była bliską mi osobą, traktowałem ją jak własną siostrę i przytuliłem ją. Nie wiem czy jej się to podobało, ale odwzajemniła uścisk. Wiedziałem, że to przy niej mogę być sobą, ale nie chcąc dłużej się mazać, puściłem ją i wstałem z koca. Dziewczyna też. Po tych wyznaniach wzięła mnie ochota na odrobinę rozrywki i poszedłem w kierunku brzegu morza. Ona poszła za mną. Chwile tak staliśmy w absolutnej ciszy, a już za chwilę rozpętała się bitwa na chlapanie się wodą. Bawiliśmy się wspaniale, po prostu jak dzieci. Po jakiś 30 minutach byliśmy już tak zmęczeni, że siedzieliśmy na piasku.
- Chodźmy na koc, trzeba się wysuszyć - powiedziałem.
- Nie.
- Dlaczego? - zapytałem.
- Bo nie mogę.
- O czym ty mówisz? - powiedziałem, bałem się że coś jej się stało.
- Wszystko w porządku, ale nogi mnie bolą, odpocznijmy jeszcze chwile.
- Odpoczniemy na kocu - rzekłem z ulgą i uśmiechem łobuza.
- Nie wstanę.
Emilka spierała się ze mną tak jeszcze chwile. Ta dziewczyna była całkowicie inna od moich byłych. Jej nie zależy tylko na 2 rzeczach.
Dalej nie chciała wstawać, więc postanowiłem ,że czemu nie przeniosę jej na rękach.
- Co ty wyprawiasz?!
- To co widzisz.
Powiedziałem po czym objąłem ją w tali i podniosłem ją do góry. Ta chwyciła się mojej szyi i szliśmy tak się śmiejąc. Gdy staliśmy już przy kocu opuściłem Emilkę na piasek. Staliśmy tak na przeciwko siebie wpatrując się nawzajem w swoje oczy.
___________________________________________________________________________________________________________________________________
Hejka naklejka miśki! Dzięki wielkie za te wyświetlenia! Jesteście mega! Ostatnio rozdziały nie pojawiały się zbyt często, ale mogę zdradzić Wam, że szykuje się dość długi rozdział na okrągłą 10 :) Cieszycie się? Tym czasem przekazuję rozdział 9.
To do zobaczenia!
Ja ci dam kanczyc w takiej chwili xd ahhhcco bede chwalic jak zwykle ZAJEBISCIE ❤ czekam co dalej ^^
OdpowiedzUsuńDzięki :) Takie komentarze motywują :* No i do końca tego tygodnia pojawi się dłuuuugi rozdział 10.
Usuń