"Dalej nie chciała wstawać, więc postanowiłem ,że czemu nie przeniosę jej na rękach.
- Co ty wyprawiasz?!
- To co widzisz.
Powiedziałem po czym objąłem ją w tali i podniosłem ją do góry. Ta chwyciła się mojej szyi i szliśmy tak się śmiejąc. Gdy staliśmy już przy kocu opuściłem Emilkę na piasek. Staliśmy tak na przeciwko siebie wpatrując się nawzajem w swoje oczy."
_____________________________________________________
Perspektywa Emilki:
Ten chłopak jest szalony. Wziął mnie na ręce i zaniósł pod koc. Opuścił mnie i już mogłam stać na własnych nogach. Patrzyliśmy sobie prosto w oczy. Topiłam się w jego czekoladowych tęczówkach, a dwa pieprzyki dodawały mu uroku. Nasze usta zaczęły zbliżać się do siebie. Po moim ciele przeszedł przyjemny dreszcz. Gdy dzieliły nas minimetry oczywiście coś musiało nam przerwać. To Olka dzwoniła do Jaśka. Chłopak zdenerwowany całą sytuacją odebrał telefon i rozmowę włączył na tryb głośno mówiący, abym ja też mogła coś usłyszeć.
- Hej! - krzyknęła radośnie do słuchawki Olka.
- Siostra w takim momencie?!
- W czymś Ci przerwałam? - zapytała.
- Wyobraź sobie, że tak.
- Dobra przepraszam i tak to pewnie nic ważnego - powiedziała, a chłopak popatrzył na mnie.
- Chciałaś coś? Czy dzwonisz by mnie wkurzyć?!
- Nie wiesz może gdzie Emilka? - spytała z troską.
- Jest ze mną - uśmiechnął się.
- Tego to się nie spodziewałam. Ale proszę nie zrób jej nic!
- Spokojnie chyba jej nie pocałuje.
- Chyba?!
- Dobra, cześć.
- Jasie... - chciała coś powiedzieć, ale Janek już się rozłączył.
Gdy tylko schował telefon do kieszeni swoich dresów położył się na kocu i wybuchł śmiechem.
- Co Cię tak bawi? - zapytałam unosząc brwi do góry.
- Nic, nic.
- Tsaaa....
- Czyli, że teraz mnie się boisz?
- Niby dlaczego tak myślisz?
- Bo boisz się usiąść - powiedział po czym podciął mi nogi.
Nieświadomie przewróciłam się i upadłam na niego. Kiedy zażenowana sytuacją chciałam się podnieść złapał mnie za rękę i splątał nasze palce.
- Czy na pewno uważasz to za przyjaźń?
Poluzował uścisk, a ja usiadłam siadając sobie na nogach.
- A ty tak nie?
Długo nie dostawałam odpowiedzi. Widziałam, że chłopak się na mnie patrzy. Włożyłam moje okulary przeciwsłoneczne i podniosłam się z koca. Stałam tak i podziwiałam jak to możliwe, że na tak wielkiej plaży jestem sama ja i Jasiek. Nagle złapał mnie od tyłu w mojej tali i przytulił. Wciąż stałam do niego tyłem. Odgarnął moje włosy na jeden bok i szepnął do ucha:
- Wybacz mi to co teraz zrobię.
Nie miałam pojęcia o co mu chodzi. Przyznam, że trochę się niepokoiłam. Momentalnie chłopak znalazł się przede mną. Nasze oczy znów były wpatrzone w siebie nawzajem... Złożył drobny pocałunek na moim policzku.
Złapał mnie w okolicach bioder i przyciągnął do siebie.
- Teraz już nikt nam nie przeszkodzi - powiedział bez zastanowienia i rzucił telefon na koc.
- Mogę wiedzieć co zamierzasz zrobić?
Zostałam obdarzona kolejnym pocałunkiem tym razem w szyję. Nie ukrywam, że podobało mi się to. Następny pocałunek był skierowany prosto na moje usta. Skończyło się na tych drobnych pocałunkach, przynajmniej tak myślałam bo lekko popychał mnie w tył. Po chwili ja oparta byłam o jego białe, piękne BMW. Nie wiedziałam czy zamierza zrobić dalszy krok. Myślałam, że jesteśmy tylko przyjaciółmi.
Tym razem pocałował mnie. Jego ręce znalazły się pod moją koszulką, dalej przytulając mnie mocno. Odwzajemniłam pocałunek. Kompletnie mu uległam. Zaczęliśmy się całować już tak na poważnie. Nie wierzyłam, że to się dzieje. Ja przytulona i całująca się z chłopakiem.
Nie liczyłam czasu ile to trwało, ale przerwaliśmy to.
- Przepraszam.
Nic nie odpowiadałam. Chciałam już wrócić do domu. Zbliżała się przecież 20 i robiło się chłodniej.
- No weź coś powiedz. Chyba nie ukryjesz, że ci się podobało.
- Możemy już wracać do domu?!
- Spokojnie, przecież Ola o niczym się nie dowie. I tak mogę się założyć że nie będzie jej na noc.
Tylko on mówił. Ja nie chciałam. Byłam na siebie zbyt zdenerwowana. Jak mogłam dopuścić do czegoś takiego?
Perspektywa Janka:
Jak dla mnie było fajnie. Ona chyba też tego nie zaprzeczy. Widziałem, że była zła. Chyba faktycznie za szybko to zrobiliśmy, ale Ola o niczym się nie dowie. Złożyłem rzeczy i pojechaliśmy do domu. W samochodzie panowała cisza. Jakby stała się jakaś katastrofa.
Jak czułem w domu nie było siostry. Emilka tylko zdjęła buty i poszła do siebie bez słowa. Nie chciałem jej teraz przepraszać, zresztą już to zrobiłem. Może i dzień całkowicie nie wypalił, ale było dobrze. Poszedłem się umyć. Gdy wyszedłem odpaliłem laptopa i posiedziałem chwile na facebooku.
W całym domu, jak i na podwórku panowała ciemność. Usłyszałem jakiś krzyk dobiegający z pokoju Emilii. Nie zwróciłem na to szczególnej uwagi. Po kilku minutach usłyszałem huk. Tym razem na prawdę się wystraszyłem. Po cichu wyszedłem z pokoju włączając latarkę w telefonie. Otwarłem jej drzwi. Dziewczyna leżała na podłodze, a z jej nogi lała się wargi lała się krew.
- Cholera Emila nic Ci nie jest?!
- Nie - wyjąkała cicho, jakby dalej myślała o tym co wydarzyło się na plaży.
- Więc dlaczego twoja warga krwawi i co stało się w tym pokoju? - powiedziałem.
Na podłodze leżała stłuczona szklana miska i kilka zdemolowanych rzeczy, a w tym rozbity telefon dziewczyny.
- Nie ma prądu, jest ciemno i nic nie widzę - odpowiedziała ocierając łzy.
Schyliłem się nad nią i ją przytuliłem. Kołysałem i uspokajałem ją tak przez kilka minut. Emilka szybko odsunęła się ode mnie w lepszym humorze.
- Jesteś dalej na mnie zła?
Oczywiście zamiast odpowiedzi uzyskałem ciszę. Siedzieliśmy tak w ciemnościach gdy odważyła się coś powiedzieć.
- Nie odpowiedziałeś mi czy masz dziewczynę...
- Nie, nie mam.
Tak może wydawało Wam się to dziwne, lub nie ale nie mam dziewczyny. Każda leciała tylko na mój wygląd i pieniądze. Jeszcze nie spotkałem tej jedynej, ale dałem sobie na chwilę z tym spokój, jak radziła moja babcia mówiąc:
- Janku co Ci tak zależy? Masz dopiero 17 lat. Jeszcze przyjdzie pora na poznanie tej jedynej.
Po Emilce wyglądało jakby się rozchmurzyła po mojej odpowiedzi, jakby była czegoś pewna. Nie mogłem nic więcej wyczytać z jej twarzy bo jak tylko zobaczyła, że na nią patrzę odwróciła wzrok na swoje nogi.
Perspektywa Emilii:
Szczerze? Tak, ulżyło mi gdy powiedział, że nie ma dziewczyny. Proszę nie myślcie, że już zapomniałam o akcji z plaży. Dalej wszystko pamiętam i mam to przed oczami. Nie jestem pewna czy Janek raczej czy ja byłabym w stanie mu zaufać. Mimo moim przemyśleniom wiedziałam, że to nie najlepszy moment na kłótnie pomiędzy nami. Zwłaszcza teraz gdy mam do niego ogromną prośbę.
Musiał zauważyć, że się zamyśliłam bo nie było go już w moim pokoju. Zapomniałam Wam o czymś wspomnieć... Boje się ciemności. To znaczy, gdy jestem całkowicie sama. Mam okropne wspomnienia z dzieciństwa. Ja, sama w lesie, w ciemną i deszczową noc. To było straszne, ale nie chcę o tym myśleć.
Zobaczyłam mój telefon. No nie! Cała szybka stłuczona. Przecież nie mam kasy, żeby kupić nowy. Prawie płakałam, a nie chciałam. Janek chyba po raz kolejny usłyszał mnie bo nim się obejrzałam był już w pokoju.
- Mam złe wieści - powiedział.
- Coś się stało?
- Prąd włączą dopiero jutro po południu.
- Aleee....
- W porządku?
- Nie! - krzyknęłam po czym rzuciłam telefonem o ścianę.
Jasiek chyba nie mógł w to uwierzyć. Komórka nie chciała się już w ogóle włączyć.
- Ej, aniołku co się stało?
- Wszystko się pieprzy.
- Emila, wiesz że możesz mi powiedzieć?
Nie chciałam mu się w żaden sposób zwierzać. Czułam się jakbym była zła na cały świat, a on na mnie. Zobaczyłam, że chłopak już się podnosi i kieruje ku wyjściu. Nie chciałam tego. Tak wiem jestem niezdecydowana.
- Janek.
- Co?
- Wiem to śmieszne, ale nie lubię siedzieć sama po ciemku. Właśnie zostałam bez telefonu, a no i jeszcze do jutra muszę zabrać moje wszystkie rzeczy z mieszkania.
- Emka, błagam Cię już nie płacz! To i tak nie pomoże - zatroszczył się o mnie. - Obiecuję, że jutro zabierzemy wszystkie twoje rzeczy i kupimy Ci nowy telefon, a teraz chodź do mnie obejrzymy jakiś film na laptopie.
Byłam mu strasznie wdzięczna. Nie wiem co w nim widziałam, ale byłam. Znam go z 6 dni, a zrobił na mnie tak wielkie wrażenie. Weszliśmy do jego pokoju. Usiadł na krześle, a on na łóżku.
- Emilka ty dalej jesteś na mnie zła?
- Nie...
- Przecież widzę - posmutniał, a mi zrobiło się go żal. Jednak odpowiedziałam szczerze.
- Nie, nie jestem zła, ale nie wiem czego ode mnie oczekujesz. Raz mam być twoją dziewczyną, a drugi raz siostrą.
- Tak masz rację.
Był tak smutny, jednak oglądnęliśmy film. Mnie nie interesował aż tak jak Janka, ale i tak było w porządku. Film się skończył. Było już po 23. Janek nareszcie się odezwał.
- Możemy o tym zapomnieć?
- Skoro chcesz - starałam się być obojętną.
Dalej w domu nie było prądu. Olka nie wiedzieć czemu nie wróciła do domu. Jan rozłożył sobie miejsce na ziemi, a mi na jego łóżku. Najwyraźniej wciąż pamiętał o moim urazie do ciemności i samotności.
Po jakimś czasie położyliśmy. Ja jednak nie zasnęłam. Przypomniała mi się dosyć dołująca sytuacja. Nieświadomie zaczęłam płakać i to dosyć głośno. Łóżko ugięło się pod ciężarem kładącego się na nim Janka i przytulającego mnie.
- Emi co się dzieje? Przecież nie jesteś sama,
- Dziękuje.
Powiedziałam i odwróciłam się w kierunku Jaśka również go przytulając.
- Nie martw się.
- Jasiu...
- Tak?
- Jeżeli chcesz to nie musimy zapominać o tym co się stało na plaży.
Chłopak uśmiechnął się do mnie. Dlaczego to powiedziałam? Czułam troskę o mnie z jego strony i wiedziałam, że zawsze może mi pomóc. Zasnęliśmy. Sama nie wiem kiedy.
Rano obudziłam się tu gdzie zasnęłam tyle, że z małą różnicą. Janka nie było. Niechętnie podniosłam się z łóżka. Opuszczając jego pokój zobaczyłam kartkę na drzwiach:
Dzień dobry! Mam dla Ciebie niespodziankę :) Ubierz się szybko i nie rób nic innego, nawet nie jedz. Czekam w aucie. Troskliwy Jan.
Od razu poprawił mi się humor. Tak lubiłam niespodzianki. Nie czekając dłużej pobiegłam do mojego pokoju. Nie wiedziałam gdzie chce mnie zabrać, więc ubrałam się po prostu normalnie. Czarne leginsy i czarna koszulka na ramiączkach. Uczesałam włosy i umyłam zęby. Kolejną czynnością było założenie butów i wzięcie do ręki mojej skórzanej kurtki. Już miałam się wracać po telefon kiedy przypomniałam sobie, że już go nie mam.
Wyszłam z domu to co zobaczyłam ogromnie mnie zaskoczyło.
________________________________________________________________________________________________________________
Hej marchewki! Tak marchewki hahaha. No więc przekazuje Wam długo wyczekiwany 10 rozdział i zabieram się za pisanie 11. Chciałabym też popracować nad zmianą charakteru mojego pisma i wyglądem bloga. Co wy na to? I jak podoba się rozdział?
Pozdrawiam Wiktoria!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz