" No ok, a z jakiej to okazji?
- Sam nie wiem.
- Gdzie on będzie?
- W lesie - odpowiedział.
- Tak. Obok jego domu znajduje się las, po części należący do niego, ale się nie bój poznasz część mojej ekipy.
- Yhym.
- Przyda Ci się odrobina szaleństwa w życiu.
- O co Ci chodzi? Przecież się zgodziłam!"
______________________
Dojechaliśmy już pod dom Kai. Powiedziałam Jaśkowi, że może, albo wejść ze mną, albo przyjechać po mnie za godzinę. Chciałam porozmawiać z Kają. Mam nadzieje, że pracuje nad sobą i że zastanę ją trzeźwą. Janek wybrał opcje przyjechania po mnie, w sumie nie dziwiłam mu się, wiedziałam że tak zrobi.
Odetchnęłam z ulgą i otworzyłam drzwi od klatki bloku. Wyszłam po schodach i zatrzymałam się przed drzwiami. Nie wiedziałam czy mam po prostu otworzyć drzwi czy może lepiej zapukać. Po chwili zastanowienia się zapukałam. Zastałam w drzwiach Kaje, która rzuciła się na mnie i mocno przytuliła.
- Cześććć mała! Brakowało mi tu Ciebie!
Ucieszyłam się na jej słowa. Weszłam do mieszkania. Zaskoczyła mnie ta absolutna zmiana. W całym domu pachnęło ładnymi odświeżaczami i nareszcie po salonie nie walały się butelki po piwie.
- No Kaja zaskoczyłaś mnie!
- Dzięki. Masz czas, żeby pogadać czy przyjechałaś tylko po rzeczy?
- Jeśli nie będę przeszkadzać no to możemy pogadać.
- Jasne, że nie będziesz!
Nalała mi do wysokiej szklanki pepsi i usiadła na pufie przed szklanym stołem. Ja siedziałam na przeciwko na białej skórzanej kanapie.
- To opowiadaj poznałaś jakiegoś chłopaka tak? Tylko szczerze proszę!
- Oj Kaja, Kaja... No więc poznałam dziewczynę i chłopaka, którzy są rodzeństwem. Przygarnęli mnie do siebie i żyjemy jak jedno rodzeństwo.
- Mają kasę? Rodzice? Nie uważasz, że powinnam ich poznać?
- Pracowali przez dłuższy czas w Anglii, ale nie chodzi mi o kasę. Rodzice zostawili ich i ich młodszego brata z którym urwał się kontakt gdy byli nastolatkami. Raczej nie musisz ich poznawać. To uczciwi ludzie.
- Cieszę się, że nareszcie doznałaś szczęścia w życiu - powiedziała z uśmiechem po czym posmutniała.
- Dzięki, a co u Ciebie?
- Po twojej wyprowadzce dopiero przejrzałam na oczy i zobaczyłam jakim cholernym dupkiem był mój "chłopak".
Słowo "chłopak" wypowiedziała w taki dziwny sposób, jakby wcale nigdy nie byli parą.
- O co chodzi? - zapytałam z troską.
- Przez niego zrobiłam się cholerną alkoholiczką i ćpunką, a mój dom stał się miejscem na imprezy i przyjmowanie innych lumpów z ulicy. Przez tego gnoja muszę opuścić moje mieszkanie i rozpocząć nowe życie.
- Może to lepiej, że masz taką szansę?
- Może. Na pewno Ci ludzie zgodzą się na mieszkanie z tobą?
- Tak, nie ma problemu. Z którą przyjaciółką zamieszkasz?
- Pamiętasz może Amelkę?
- Nie.
- Spokojnie ona nie piję, więc będę miała nad sobą opiekę - zaśmiała się.
- To dobrze - ja też się uśmiechnęłam.
Rozmawiałyśmy tak jeszcze chwilę głównie o Kai. Pomogła mi się pakować do mojej czarnej walizki i w końcu musiała poruszyć ten temat. Bo jakże by inaczej?
- A ten chłopak to dla Ciebie ktoś więcej czy tylko przyjaciel?
- Kaja?
- Słucham?
- Sama nie wiem. Nazywa się Janek. Byliśmy dobrymi przyjaciółmi, ale wczoraj się pocałowaliśmy i nie wiem.
- Uuuu - uśmiechnęła się.
- Wszystko sobie dziś wyjaśniliśmy i uznaliśmy że zaczniemy wszystko od nowa.
- Więc zacznijcie.
Nasza godzina już minęła i Jaś zadzwonił do mnie, abym już się zbierała. Podałam Kai mój nowy numer telefonu byśmy miały jeszcze szansę na kontakt ze sobą. Podziękowałam jej za gościnę i wyszłam. Na prawdę byłam pod wrażeniem jak ona się zmieniła. W tym momencie było mi jej żal, że musi się wyprowadzić ze "swojego miejsca".
Jaś wyszedł ze samochodu, założył okulary i otworzył bagażnik, a następnie włożył moją walizkę do auta. Gdy to robił uśmiechnął się w inny sposób... tak łobuzersko.
Niestety, ale musiałam otworzyć sobie sama drzwi. Jan podkręcił głośnik radia, aż na 47 poziom głośności, ale mnie to nie przeszkadzało.
Dojechaliśmy pod jakiś budynek. Przecież to nie był nasz dom.
- Gdzie jesteśmy? - zapytałam gdy auto zgasło.
- Przed centrum handlowym.
- W jakim celu?
- Chyba nie pójdziesz jutro w takich ciuchach.
- Przecież przywiozłam swoje.
- Co Ci szkodzi poszaleć i kupić coś nowego?
W sumie miał racje. Przecież powinnam się przy nim jakoś rozluźnić i nie wiązać wszystkiego z tą plażą. Prawda? Weszliśmy do obrotowych drzwi. Ujrzałam ogromne centrum. Po środku fontanna, a otaczały ją sklepy i ruchome schody.
____________________________________________________________________________________________________________________
Proszę bardzo o to kolejny rozdział. Podoba się? Jeżeli możecie to dziś ja mam do Was małą prośbę. Pokażcie swoją aktywność w postaci pytań na asku. Nie chodzi mi tu o lajki, ale są mile widziane. Zadawajcie pytania z anonima lub swoich kont to nie jest ważne.
Jeszcze raz dzięki marchewy za wyświetlenia.
PS: Przecież zapomniałam o linku do aska xd macie: http://ask.fm/Wikiopowiadanie
PS2: Zmieniam wygląd bloga :D
Pozdrawiam Wiktoria!
Zostałaś nominowana do Liebster Blog Award :))
OdpowiedzUsuńWięcej dowiesz się tutaj :**
http://whymejdabrowsky.blogspot.com/
Zostałaś nominowana do Liebster Blog Award :))
OdpowiedzUsuńWięcej dowiesz się tutaj :**
http://whymejdabrowsky.blogspot.com/
zacnie :3
OdpowiedzUsuńjeśli masz chwilkę czasu zapraszam do mnie :)
http://i-love-music-and-i-love-you-too.blogspot.com/
http://zaczniemyodnowa.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńw wolnej chwili zapraszam do mnie
Super rozdział, czekam na next <3
OdpowiedzUsuńhttp://shrek-fanfiction-jdabrowsky.blogspot.com/
czekam <3
OdpowiedzUsuńwpadniesz? c:
http://delikatna-jdabrowsky.blogspot.com/