Śniły mi się zakupy w Paryżu. Sen został
szybko przerwany. Usłyszałam śpiewające ptaki. Ocknęłam się i spojrzałam na
zegarek w telefonie. Była dopiero 07:14, ale nie przeszkadzało mi to. Wstałam z
łóżka i otwarłam okno.
- Lato - pomyślałam gdy świeży i ciepły
wiatr wpadł do mieszkania.
Poszłam do łazienki znajdującej się w
moim pokoju i spięłam włosy w koka. Ubrałam moje ulubione szare dresy adidasa i
czarny top. Zbiegłam po schodach do kuchni i zjadłam śniadanie. Mojej
współlokatorki- Kai już nie było. Nie zostawiła nawet kartki co mnie zdziwiło.
Ubrałam moje najwygodniejsze buty, podpięłam słuchawki do telefonu i zaczęłam
biec w kierunku parku. Rozmyślałam i zastanawiałam się nad tym jak żyją teraz
moi rodzice. Żyją beze mnie? Owszem. Ojciec był bardzo troskliwy mimo to surowy,
a matka obojętna. Gdy miałam 17 urodziny znajomi zabrali mnie na małą imprezę.
Koleżanka poprosiła mnie abym potrzymała jej tam papierosa i piwo bo ona idzie
do łazienki. Informacje te trafiły do mojego taty, a ten wyrzucił mnie z domu.
Spotkałam na ulicy strasznie miłą i zadbaną dziewczynę o imieniu Kaja to
właśnie ona jest mą współlokatorką. Po mimo tego co się wydarzyło dalej utrzymuje jakiś tam kontakt z mamą, a ona dostarcza mi pieniędzy abym miała jak dołożyć
się Kai. Tak rozmyślając o przeszłości przypadkowo wbiegłam w jakiegoś
chłopaka.
- Uważaj jak biegasz! - krzyknął do mnie.
- Bardzo Cię przepraszam - powiedziałam i
nie zauważyłam, że upuściłam telefon na trawę.
- Jesteś tu nowa? Pierwszy raz Cię widzę
- zaciekawił się.
- Tak - odpowiedziałam by jak najszybciej
od niego odejść.
- Więc do zobaczenia.
Zaczęłam biec alejką parku, a potem
chodnikiem przy ulicy. Po mimo tego że po raz pierwszy widziałam tego chłopaka
jakoś tak nie mogłam o nim zapomnieć. Jego cudowne włosy i ciało... Nie
chciałam się tak dalej rozmarzać bo wiedziałam, że i tak nic z tego nie będzie.
Przecież taki chłopiec może mieć każdą którą chce a nie mnie. Po wakacjach pójdę do nowego liceum, ale do 3
klasy z przyczyn, które poznaliście wyżej. W sumie to dobra okazja, żeby poznać
nowe osoby. Właściwie to znam tylko Kaję i parę jej znajomych, którzy są
ode mnie starsi o 2 lata. Nie mówię że taka przyjaźń nie istnieje, ale to
znajomi Kai i nie chcę się do nich wpinać.
Przewróciłam się. Krew z kolana zaczęła
lecieć jak opętana. Nie mogłam ruszać lewą ręką, bardzo mnie bolała uderzyłam
nią o krawężnik. W tym momencie zorientowałam się, że nie mam telefonu.
- Tamten chłopak musiał mi go ukraść -
pomyślałam - A ja tak dobrze o nim myślałam.
Co prawda nie byłam tego pewna, ale tylko z nim dziś
miałam kontakt, więc to pierwsze co mi wpadło do głowy. Co byś zrobiła ty
gdybyś miała taką sytuacje jak ja? Przeczołgałam się na dłuższy chodnik na
którym parkowały samochody, taki mini parking. Znalazłam tam leżące chusteczki.
Wzięłam je i otarłam kolano. Bul z obu miejsc wciąż nie przestawał i lała się dalej
krew. Tylko ja mam takiego pecha w życiu. Na zajazd podjechało jakieś białe BMV
chciałam podejść i zapytać o pomoc, ale nie mogłam wstać. Ktoś z nich wysiadł i
zmierzał w moim kierunku. Osoba stała już nade mną gdy zorientowałam się że to
ten chłopak z parku.
- Ukradłeś mi telefon?! - rzuciłam.
- Nie ukradłem lecz znalazłem, więc
przyjechałem Ci go tu dać, ale widzę że jesteś ranna. Mogę Ci jakoś pomóc? -
zapytał, myślę że z grzeczności.
- Po prostu oddaj mi telefon.
- Masz kogoś bliskiego do którego możesz
zadzwonić? Może podwiozę Cię do domu?
- Nie chcę Ci psuć planów - powiedziałam
wskazując na dziewczynę siedzącą na przednim siedzeniu samochodu i malującą
się.
- Ah to! To moja siostra Ola - powiedział
wesoło - czyżbyś była zazdrosna?
- Słuchaj nawet Cię nie znam i oddaj mi
w końcu telefon!
Nagle dziewczyna z samochodu zaczęła biec
w moim kierunku. Biegła bardzo dobrze po mimo tego, ze miała wysokie szpilki.
- Janek! Dziewczyna jest ranna, a ty ją
męczysz? Zrozum chłopie, nie każda na ciebie leci!
- Ale... - zaczął mówić.
- Ale nic nie zrobił - dokończyłam jego
wypowiedź.
Ola uklękła koło o mnie i zaczęła oglądać
rany.
- Nie mogę Cię tu tak zostawić. Pojedź z
nami do domu, opatrzę Ci te rany - zaproponowała dziewczyna.
- Chyba nie powinnam....
- Oh! Wsiadaj i nie marudź - rzuciła Ola.
Oboje poszli do samochodu gdy nagle
chłopak zorientował się że nie mogę wstać. Podszedł, uśmiechnął się cwanie,
wziął mnie na ręce i położył na tylnym siedzeniu.
- Czy mogła bym w końcu odzyskać telefon?
Nikt nic nie odpowiedział. Może po prosu
nie usłyszeli bo wyjąkałam to dosyć cichutko. Dojechaliśmy pod jakiś budynek.
Nie wyglądał on na dom.
- Zaczekajcie tu wezmę tylko swoje rzeczy
- powiedział Jan i wysiadł z samochodu.
- Przepraszam Cię za Jaśka - zaczęła Ola.
- Nie, nie musisz, nic się nie stało.
- Tak w ogóle to jestem Olka -
powiedziała i podała mi dłoń.
- Emilia - i uścisnęłam jej rękę.
- Mam nadzieje że nic poważnego ci się
nie stało.
- Strasznie boli mnie lewa ręka no i
jeszcze to kolano...
- Mieszkasz daleko z sąd?
- Właściwie to nie wiem gdzie jesteśmy -
uśmiechnęłam się.
- Na obrzeżach miasta. Czy twoi rodzice
nie będą zdenerwowani?
- Nie mieszkam z nimi.
- To świetnie w takim razie możesz zostać
u nas! - ucieszyła się.
- Nie raczej nie powinnam.
- Oj no weź! Możesz to uznać jako noc u
koleżanki!- zachęcała.
- A, Jasiek?
- Nim się nie przejmuj.
- No dobrze - uśmiechnęłam się.
W sumie to nie miałam innego wyjścia bo
Aleksandra bardzo nalegała. Zakończyłyśmy rozmowę bo Jan wrócił do samochodu.
- Braciszku, bo dziś zostanie u mnie
koleżanka - powiedziała po czym puściła mi oczko.
- U Ciebie? Dawno już przestałaś je
zapraszać.
- Ale dziś zaprosiłam! Przeszkadza Ci to?
- zdenerwowała się.
- No wiesz jeżeli będzie ładna i takie
tam...- uśmiechnął się.
- A jeżeli powiem, że siedzi na tylnym
siedzeniu?
Janek popatrzył na mnie zatrzymując
samochód, potem na siostrę i na końcu znów na mnie.
- Niech Ci będzie.
Dojechaliśmy pod niesamowite miejsce.
___________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
Hejka! Jest to FF o Jasiu i przedstawiam Wam pierwszy rozdział. Liczę, że się spodoba. Daje Wam dostęp do anonimowych komentarzy. No i przepraszam, że tak krótko, ale jeszcze dziś zobaczycie drugi rozdział.
Polecajcie swoje blogi :)
Pozdrawiam Wiktoria.
Ciekawie się zaczyna :)
OdpowiedzUsuń